Kapliczka na posesji Teresy i Jana Zubików na ul. Zielonej 7 ma niezwykłą historię. Dziś już odnowiona, ale do niedawna to była najstarsza kapliczka w Besku. Jej historia sięga roku 1863, kiedy Szymon i Katarzyna Kielar wybudowali ją na chwałę Bogu. Szymon Kielar poszedł po żelazny krzyż znajdujący się na szczycie kapliczki do Przemyśla. Szedł pieszo w obie strony. Datę powstania kapliczki wyrył na drzwiach od szafy – dla potomnych (niestety drzwi nie zachowały się). Kapliczka przetrwała długie lata, mimo wielu pożarów, które w tamtych okolicach miały miejsce. Spłonął również stary dom państwa Kielarów – kapliczka pozostała. Niestety ząb czasu mocno nadszarpnął „zdrowie kapliczki”. Bzy, które podpierały „staruszkę”, nie dały rady. Właściciele, chcąc jednak oddać hołd budowniczym kapliczki, odnowili ją. Dzisiaj nadal można choć na chwilę zatrzymać się, pomodlić, podumać.
Kolejny przystanek to posesja Zofii i Stanisława Wasilaków. Stoi tam wotywna kapliczka wybudowana przez pana Bronisława Wasilaka. Została postawiona w podzięce za udaną operację i powrót do zdrowia w roku 1979. Właściciele bardzo dbają o kapliczkę. Widać ją z daleka, cały czas świeci się tam światło.
Z potrzeby serca w latach 70-tych z inicjatywy Czesławy Pojnar została wybudowana kapliczka na ul. Hrabeńskiej 5. Stamtąd również w sobotni wieczór słychać było maryjne pieśni.
W zaciszu domu Marii Kolanko na ul. Wolskiej 39 stoi kapliczka wybudowana w latach dziewięćdziesiątych. Nie widać jej z drogi, trzeba pokluczyć uliczkami Woli, aby ją dostrzec, ale warto. Figura Matki Bożej z Lourdes umieszczona w kapliczce została zakupiona podczas pielgrzymki na Kalwarię Pacławską około 100 lat temu. Najpierw stała w domu, potem pani Maria postanowiła wybudować kapliczkę. Każdego dnia pani Maria odmawia przed figurą litanię loretańską.
Ostatni przystanek miał miejsce przed figurą Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus z 1870 roku przed siedzibą SS. Felicjanek. Otoczona ogródkiem i nakryta żelaznym daszkiem figura jest z daleka widoczna, zawsze ustrojona świeżymi kwiatami, jakby czekała na doświadczonych życiem pielgrzymów, by zwyciężać kłopoty i pomagać w trudnościach, które niesie codzienne życie.
Kapliczki w naszym wiejskim krajobrazie to fenomen. Łączą przeszłość z teraźniejszością. Pamiętają tylu ludzi, mają tyle znaczeń. I jeszcze ten zapach polnych kwiatów. W takich miejscach w duszy gra dziękczynienie.